Dlaczego byli żołnierze Royal Marines trenują w naszej akademii
Po co brytyjscy komandosi przyjeżdżają na naszą strzelnicę i czego z powodów prawnych nie mogą trenować u siebie w kraju.
Nie chwalimy się nazwiskami klientów. Poniższy opis to wypadkowa dziesiątek rozmów z czynnymi i byłymi żołnierzami z Wielkiej Brytanii, którzy trenują u nas prywatnie — od Royal Marines i Paras, przez piechotę, po operatorów UKSF.
Wniosek jest prosty: brytyjskie środowisko cywilne nie pozwala im utrzymać formy na odpowiednim poziomie. Polska tak.
Czego brakuje w Wielkiej Brytanii
Odchodząc ze służby, brytyjski żołnierz trafia ze świata nieograniczonej ostrej amunicji, dynamicznych strzelań i taktycznych zagrań wprost w rzeczywistość statycznego strzelania stanowiskowego na SGC lub — przy odrobinie cierpliwości i członkostwie w klubie — pozwolenia FAC na sztucer czy karabinek .22. Pistoletów brak. CQB brak. Dobywania z kabury brak. Treningu force-on-force brak.
Większość radzi sobie, zapisując się do klubów, strzelając do rzutków lub uprawiając strzelectwo praktyczne na niewielu cywilnych strzelnicach, które na to zezwalają. Żadna z tych rzeczy nie pozwala jednak utrzymać krytycznych umiejętności budowanych przez dekadę.
Co dokładnie u nas rezerwują
Podczas typowego 2-dniowego pakietu prywatnego były żołnierz Royal Marines realizuje:
- Pistolet — [Glock 17](/shoot-glock-poland), 300+ sztuk amunicji, dobywanie z kabury, pojedyncze i podwójne trafienia, przejścia na broń drugorzędną, wymiana magazynka pod presją czasu, praca ręką słabszą.
- Karabinek — AR15 na dystansach 25–300 m, postawa klęcząca i leżąca, praca na przesłonach, usuwanie zacięć, przejścia pistolet-karabinek.
- Blok CQB — wejścia do pojedynczych pomieszczeń w naszym shoothousie, następnie czyszczenie ciągów pomieszczeń i praca w parze. Ostra amunicja, tarcze papierowe i stal.
- Moduł noktowizyjny (opcjonalnie) — obsługa PVS-14, zerowanie wskaźników IR, zmiana broni w warunkach ograniczonej widoczności.
Nic z tego nie wymaga polskiego pozwolenia na broń. Weterani nie muszą przywozić własnego sprzętu, załatwiać formalności ani tłumaczyć się przed brytyjskim urzędnikiem FEO.
Dlaczego nasi instruktorzy doskonale ich rozumieją
W naszym zespole instruktorskim znajdują się byli operatorzy GROM i JWK. Mówimy tym samym językiem, utrzymujemy realne standardy i nikt nie robi tu wrażenia opowieściami z wojska. Oferujemy profesjonalny trening, a nie teatr.
Sprawdzone formaty
- 2-dniowy trening prywatny nakierowany na podtrzymanie nawyków, realizowany co kwartał.
- Weekendowe spotkania grupowe dla zgranych sekcji z dawnych pododdziałów (4–8 strzelców).
- Szkolenia odświeżające przed wyjazdem dla kontraktorów udających się w strefy wysokiego ryzyka — dyskretne, konkretne, bez robienia zdjęć.
Jeśli to brzmi jak coś dla Ciebie, skontaktuj się z nami. Dobierzemy odpowiedniego instruktora i zaplanujemy trening dokładnie pod Twoje luki w wyszkoleniu.